Przecena kursu złota uruchamia lawinę … zakupów

 

Przecena kursu złota uruchamia lawinę … zakupów

 

Od końca zeszłego tygodnia obserwujemy znaczną przecenę notowań złota. W ostatni piątek cena złotego kruszcu spadła o 5%. W poniedziałek ceny osunęły się aż o 9%. Wydawałoby się, że spowoduje to dramat na rynkach fizycznej sprzedaży złota. Przecież ziścił się czarny sen, który niektórzy analitycy i media prorokują od kilku lat: „koniec bańki na złocie”

Jednakże, w przypadku fizycznego handlu złotem, spowodowało to tylko wzmożony popyt. Klienci obserwujący trwający kilka miesięcy trend horyzontalny cen złota, wykorzystują ten moment na dokonanie zakupów. I nie są to tylko nowi klienci, ale również Ci, którzy już inwestowali w złoto w zeszłym roku i dwa lata wcześniej przy znacznie wyższych poziomach cenowych.

 

Odwiedziny sklepu internetowego ze złotem www.MennicaSkarbowa.pl w okresie od 01.01.2013 do 17.04.2013 r.

Źródło: Google Analytics dla www.MennicaSkarbowa.pl

Wykres cen złota w okresie od 01.01.2013 do 17.04.2013 r. (w dolarach za uncję)

 

 

Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych z www.Stooq.pl 

 

Po analizie powyższych wykresów nasuwa się od razu pytanie. Skoro zainteresowanie klientów złotem w wyniku przeceny kursu tak bardzo wzrosło (2-3 krotny wzrost odwiedzin stron sklepów internetowych sprzedających złoto, ponad 5 krotny wzrost obrotów) , to równie szybko powinno nastąpić odbicie cen i kurs złota powinien szybko wzrastać. Ale tak się nie dzieje. We wtorek ceny urosły o 1,2%, a w środę o 0,6%. Dlaczego tak mało? Wynika to z faktu, że złoto notowane na giełdach oderwało się od rynku fizycznego i wielokrotnie go przewyższyło. W sam tylko „czarny” poniedziałek obrót na największej giełdzie kontraktów terminowych na złoto Comex wyniósł ponad 2100 ton. Stanowi to rekord dla tej giełdy i wynosi mniej więcej tyle, co roczna łączna sprzedaż  złota inwestycyjnego osobom prywatnym, instytucjom oraz bankom centralnym. Stanowi to niewiele mniej, niż całe roczne wydobycie wynoszące 2600 ton. Na początku lat 2000 obrót roczny na giełdzie Comex wynosił około 10-krotność rocznego wydobycia złota. Natomiast od końca ubiegłej dekady wielkość ta wzrosła już do około 50-krotności rocznego wydobycia. Równocześnie też zapasy fizycznego złota na giełdzie Comex, które rosły wraz ze wzrostem obrotu do 2010 roku, od nowej dekady zaczęły maleć, a w roku 2013 spadek ten nabrał bardzo dynamicznego tempa. Obecnie wynoszą zaledwie 2500 ton (9 milionów uncji), czyli niewielki procent obrotu odbywającego się na giełdzie.

 

Zapasy złota w magazynach giełdy Comex od 01.01.2002 do 08.04.2013 (w milionach uncji, 1 milion uncji = około 280 ton)

Źródło: http://bullmarketthinking.com/

 

Z czego wynika ten spadek zapasów złota? Właśnie z faktu braku zaufania do rynków i instytucji finansowych. Niedawny przypadek Cypru pokazał jak niewiele mogą być warte nasze papierowe oszczędności. Natomiast złoto stanowi jedyną pewną walutę, którą zawsze można wymienić na inne dobra. Oczywiście pod warunkiem, że mamy je w formie fizycznej. Opinię tę podziela m.in. niemiecki bank centralny – Bundesbank, który poprosił Stany Zjednoczone o możliwość audytu przechowywanego w Rezerwie Federalnej (banku centralnym USA) zapasu złota w wysokości 1500 ton. Odpowiedź Amerykanów była odmowna, w efekcie czego  Niemcy stwierdzili, że w takim wypadku żądają zwrotu swojego złota. Najbardziej jednak szokujący w tym wszystkim jest termin zwrotu – rok 2020. Zastanawiające, że nie da się tego zrobić wcześniej.

W tym aspekcie widzimy, że złoto w formie fizycznej wcale nie jest bańką spekulacyjną. Mało tego, gdy w końcu ktoś spróbuje się doliczyć ile faktycznie jest tego fizycznego złota, a ile zostało sprzedane w formie bezwartościowych papierów to prawdopodobnie cena fizycznego złota poszybuje w górę.

Pamiętajmy też jednak, żeby złota nie traktować wyłącznie jako formę inwestycji. W znacznie większym stopniu złoto stanowi nasze ubezpieczenie na wypadek złych czasów oraz zabezpieczenie przed inflacją i bezmyślnym drukiem papierowego pieniądza. Zwróćmy uwagę, że ten dodruk pieniądza spowodował, iż indeksy giełdy amerykańskiej (DJIA i S&P500) osiągnęły swoje historyczne maksima. Czy to oznacza, że kryzys się skończył i mamy przed sobą świetlaną przyszłość? Wręcz przeciwnie, mamy bańkę spekulacyjną na większości aktywów, spowodowaną zbyt dużą ilością papierowego pieniądza na rynku oraz rosnącym zadłużeniem z tego tytułu na świecie. A złoto stanowi jedyne zabezpieczenie, które nas uchroni gdy bańka ta pęknie. Wiedzą  to banki centralne poszczególnych krajów, które kupiły w zeszłym roku rekordowe ponad 500 ton fizycznego złota. Na szczęście wiedzą to też świadomi prywatni inwestorzy, którzy wykorzystują momenty spadku cen na uzupełnienie swoich zapasów szlachetnego kruszcu.

 

 

 Bartłomiej Knichnicki, dyrektor zarządzający MennicaSkarbowa.pl

Autor jest doktorantem Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu w Katedrze Inwestycji Finansowych i Zarządzania Ryzykiem. Ponadto prowadzi on firmę doradczą Volante Sp. z o.o., jak również jest dyrektorem zarządzającym MennicaSkarbowa.pl

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij